Beata i Bajm

Niezmiennie No.1

 

„Kocham Cię. Piosenki o miłości", to niepowtarzalne wydarzenie muzyczne, którego będziemy uczestnikami 28 stycznia w Filharmonii im. M. Karłowicza w Szczecinie. To koncert, na którym wystąpi Beata Kozidrak z zespołem Bajm, ale w takiej odsłonie, w jakiej jeszcze ich nie widzieliśmy. Usłyszymy piękne ballady – zarówno największe przeboje jak i mniej znane utwory Bajmu w specjalnie przygotowanych aranżacjach. Na scenie, obok zespołu, pojawi się trio smyczkowe oraz kilkudziesięcioosobowy chór Politechniki Morskiej w Szczecinie. Będzie nastrojowo i romantycznie. Niekwestionowaną gwiazdą tego wieczoru będzie sama Beata Kozidrak, jej głos i barwna osobowość. Dla nas artystka znalazła chwilę, żeby porozmawiać m.in. o tym projekcie.

W szczecińskiej Filharmonii wystąpi Pani wspólnie z zespołem Bajm, ale w nieco innej, bardziej lirycznej odsłonie. Koncert zatytułowany jest „Kocham Cię. Piosenki o miłości".

Wymyśliłam, że to musi być trochę inny koncert niż typowo „bajmowy”, ponieważ piosenek o miłości mam dużo w swoim repertuarze, zarówno jako Bajm, ale również tych solowych. Pomyślałam, że połączenie tego z kwartetem smyczkowym i chórem to może być coś pięknego. Zagraliśmy z tym projektem w moim rodzinnym mieście w Walentynki. Trochę się tego obawiałam, gdyż np. nie pojawiła się „Biała Armia” (śmiech), tylko było nostalgicznie. Tymczasem to połączenie się sprawdziło i ludzie byli oczarowani.

Podczas szczecińskiego koncertu usłyszymy piosenki o miłości, te dobrze znane i również takie, które wykonam po raz pierwszy. Na przykład takim utworem jest „Anioł i diabeł” z mojej czwartej solowej płyty, tu w delikatnej aranżacji. Koncert na pewno rozpocznę od utworu „Ja”. Jest to piosenka o tym, że jeżeli człowiek akceptuje samego siebie, kocha ze wszystkimi wadami i zaletami to uczucie, które daje drugiej osobie jest prawdziwe. Ta uczuciowość będzie się nie tylko przejawiała w słowach, ale też w dźwiękach i w rozmowie z publicznością. Dlatego też zależało mi na takim składzie i takich aranżacjach. W takiej interpretacji są bardziej wyraziste. Nabierają mocy.

Pani piosenki, jak się po raz kolejny okazuje, ciągle posiadają tę moc. Przed naszą rozmową zrobiłam małą ankietę wśród znajomych. Zapytałam ich o ulubione utwory Bajmu. Najczęściej pojawiało się „Jezioro szczęścia” i „Co mi Panie dasz”. „Józek nie daruję ci tej nocy” został uznany za jeden z bardziej punkowych polskich utworów, a „Szklanka wody” za manifest feministyczny. Ciekawe słowa padły od adresem „Co mi Panie dasz”. Moja koleżanka powiedziała, że utwór ten dodaje skrzydeł i wzrusza.

To jest moja kompozycja i tekst. Napisałam ten utwór w czasach w Polsce trudnych. Wartość energetyczna tego utworu faktycznie cały czas działa. Piosenka powstała, gdy miałam 19 lat. Będąc tak młodą osobą napisałam utwór, który nadal jest swego rodzaju hymnem i daje „powera” kolejnemu pokoleniu. Świadomość tego w jakim kraju żyję spowodował, że odczułam potrzebę napisania takiej piosenki: szczerej, autentycznej.

Uwielbiam słuchać opinii ludzi, bez względu na ich wiek. Interesuje mnie jak oni odbierają moją twórczość, jak przystosowują ją do swojego życia. To są małe utwory literackie, które czasem działają jak tabletka, która może pomóc, uspokoić. Mają działanie terapeutyczne. Są autentyczne.

Ta „autentyczność” działa i inspiruje także innych artystów. W 2019 roku na deskach szczecińskiego Teatru Współczesnego premierowo wystawiono, nagradzany, spektakl „Być jak Beata” w reżyserii Magdy Miklasz, opierający się na Pani twórczości i życiu. To raczej rzadkość by w taki sposób złożyć hołd żyjącemu artyście. Pamiętam, że na premierze panowała niesamowita atmosfera. Były łzy wzruszenia, ale też dobra zabawa.

Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona grą aktorów. Aranżacje piosenek były zupełnie inne, bardzo oryginalne. Zresztą podziękowałam chłopakom za takie mistrzowskie spojrzenie na mój dorobek artystyczny. To w połączeniu z grą aktorów oraz z atmosferą, która panowała w teatrze, dało niesamowity efekt. Było cudownie - i śmiesznie, i nostalgicznie. Ucieszyłam się, że spektakl zdobył wiele nagród. Zarówno pomysł jak i aktorzy – wszyscy zasłużyli na to co najlepsze. Pamiętam, że po premierze zaprosiłam ich na kolację i zobaczyłam to artystyczne zmęczenie i radość. To było piękne.

Jestem wdzięczna losowi. Moje życie jest bardzo ciekawe, nie sądziłam, że będę tyle lat śpiewać. W tym roku będziemy zapraszać na 45-lecie Bajmu. Przygotowaliśmy z tej okazji specjalny program, ale nie będzie piór i baletu (śmiech). Nie potrzebuję nie wiadomo jakiej oprawy, żeby w ludziach wywołać emocje.

Te emocje to nie tylko Pani głos, teksty i muzyka, ale też sceniczny image, który przez te wszystkie lata fascynował, ale był też obiektem krytyki. Od początku kariery wyróżniała się Pani wyglądem jako artystka, szczególnie w szarej epoce PRL-u, gdzie była Pani takim kolorowym, nieco drapieżnym ptakiem.

Zaczynając śpiewać i występować na scenie miałam przekonanie, że wchodząc na scenę jestem artystą i buduję swój wizerunek. Faktycznie byłam dość drapieżna w tych strojach. Wtedy nie było stylistów. Pomagały mi plastyczki, które same coś robiły. Zawsze coś fajnego wykombinowały, co się nakładało na mój gust, na moje przekonania. Później pojawili się styliści, z których umiejętności zaczęłam korzystać, ale zawsze miałam pieczę nad każdym projektem. Często to co zakładałam, stawało się później kanonem modowym. Nie raz na mnie wieszano psy. Pamiętam, że kiedy założyłam skórzaną kurtkę do tiulowej spódnicy, znalazły się osoby, które uważały, że takie połączenie jest niedopuszczalne (śmiech). Zawsze byłam odważna, ale gdybym taka nie była, to byłabym jedną z wielu artystek, które są nijakie. Jeśli ma się odwagę w byciu sobą to się wygrywa. Wygląd, image jest bardzo ważny. Jest w pakiecie obok głosu i tekstu.

A jaka jest Beata Kozidrak, kiedy zejdzie ze sceny?

Na pewno się nie stroję (śmiech). Czasami pojawia się kurier czy listonosz z przesyłką i jest zaskoczony, że drzwi otwiera mu Beata Kozidrak w spiętych włosach, dresie i wygodnych butach, a nie na niebotycznych obcasach (śmiech). Lubię swoją ciszę i spokój w domu. Odpocznę trochę i dalej w drogę.

Dziękuję za rozmowę.

 

Organizatorem koncertu jest Hall No1 art.

Prestiż  
Styczeń 2024